WYMIANA 2006
LEOPOLDSHÖE – MYSŁAKOWICE, ŁOMNICA
___________________________________________
1 dzień
Przyjechaliśmy. Wreszcie po długiej podróży (bardzo interesującej, podczas której mogliśmy m.in. podziwiać samoczyszczące się toalety) zapoznajemy się z naszymi opiekunami. Szok! "Co oni do mnie gadają?"
2 dzień
Razem z naszymi nowymi kolegami i koleżankami spotykamy się w szkole, gdzie wita nas dyrektor oraz pan Marcus Kozma. Wreszcie można wygadać się po polsku! Oprócz lekcji typu matematyka i chemia (podczas których można było poczuć się jak na wieży Babel) graliśmy na bębnach! Wspaniałe
instrumenty!

Na przerwach można było poznać trochę szkolnych tradycji (lanie wodą) oraz zakolegować się z niemieckimi uczniami. Bardzo fajni ludzie.

Ostatnią lekcją był w-f. Na wielkiej hali graliśmy w koszykówkę i hokeja.

Można już się dogadać. Po szkole spotkanie z ,,naszymi rodzinami”, panem Marcusem oraz naszą Panią Stefańczyk i panią od niemieckiego z Łomnicy.

3 i 4 dzień – weekend
Czas wolny spędzamy ze ,,swoimi rodzinami”. Niektórzy grali w nogę, inni byli na jodze czy wspinali się po drzewach w kletterparku.

Jeszcze inni grali w ,,Uno” i ,,Chińczyka” oraz biegali po polach...
5 dzień
Wszyscy są już super zaaklimatyzowani i zapoznani z niemiecką kulturą. Nauczyliśmy Niemców mówić ,,dziń dobri”. Byliśmy na basenie H20, gdzie oprócz wspaniałej zabawie na zjeżdżalni można było zjeść pyszne frytki. I nie wiedzieć czemu minęła już ponad połowa naszego pobytu!
6 dzień
Coraz bardziej nam się tu podoba. Dzisiaj lekcje według planu. Z grzeczności poszliśmy na 2 czy 3 lekcje, a resztę poświęciliśmy na zwiedzanie szkoły oraz sklepu z żelkami.
7 dzień
Byliśmy w skansenie, gdzie m.in. odwiedziliśmy kowala i razem z nim zrobiliśmy gwóźdź.
Potem zwiedziliśmy miasto (pieniądze kończą się...). Niektórzy kupowali myszki Didl, piszczące hamburgery dla psa, skarpetki, kwiaty hawajskie czy bębenki do odstraszania małp i fretki dla szczególnie lubianych kolegów i koleżanek z Niemiec.

8 dzień
Byliśmy na spotkaniu u burmistrza i relacjonowaliśmy wrażenia z wymiany. Wszyscy byli szczęśliwi, bo na stołach stała darmowa Cola. Oh... Jutro jedziemy do domu.
9 dzień
Przegnania z nowo zapoznanymi kolegami. Ostatnie uściski. Niektórzy się popłakali. Chce tu jeszcze zostać choćby z parę dni! Ale nie - trzeba jechać, babcia na pewno ugotuje bigos...